Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 lutego 2012

Pomysł na konkurs

Witajcie

konkurs?

Zastanawiałam się nad tym, tylko jeszcze nie wiem jaki.
Macie jakieś ciekawe pomysły?

Im więcej pomysłów tym lepiej. Piszcie w jakich konkursach najchętniej bierzecie udział.
kategorie:
- fotograficzny,
- literacki,
- kosmetyczne,
- graficzne,
- plastyczne,
- modowy,
- kulinarny,

Czekam na wasze propozycje ;]

środa, 22 lutego 2012

Pracowicie

Cześć ;]

Właśnie skończyłam pracę na dziś, teraz tylko odpoczynek i rozplanowanie dnia jutrzejszego ;]
Jestem tak zmęczona,  że najchętniej bym się położyła i zasnęła, ale mam jeszcze kilka obowiązków.
W planach mam dodać w jak najbliższym czasie post, o tym co już dawno wspominałam. Jak na razie przygotowuje tekst do publikacji. Mam nadzieję, że nie będzie on wielką porażką.

Jak wam minął dzień?

czwartek, 2 lutego 2012

Wycieczka. Szopki Bożonarodzeniowe. Herbatka u Sióstr Zakonnych.



Witajcie.
Każda wycieczka jest wyjątkowa, nie ważne czy trwa jeden dzień czy tydzień. Także nie ważne czy jest to mega wypasiona czy też mała, w ciche i osamotnione miejsce.


Ważne jest to czy przy takiej podróży potrafimy włączyć myślenie i wyobraźń. Nasze życie jest ciężkie, przyznam, ale chwila wyciszenia może nas przenieść w magiczne miejsca. Często mam wówczas czas, by przemyśleć kilka rzeczy. Czy też zastanowić się nad tym co powinnam w życiu zmienić.







Każda podróż wnosi nowe wspomnienia, do których często wracamy gdy jest nam bardzo smutno i ciężko. Powtarzamy sobie jak fajnie by było znów przeżyć w równi dobrze ten czas tak jak było to kiedyś.

Na pozór odwiedzenie kilka kościołów, słuchanie kilka opowieści związanych z tym miejscem, czy też ciepła herbatka w Klasztorze to nic nadzwyczajnego, a jednak jest w tym coś wspaniałego.




piątek, 13 stycznia 2012

Ankiety

Witajcie ;]

Kilka dni byłam nieobecna, za co bardzo przepraszam.
Drogie Danielle i CurlyFashion kilka miesięcy to i tak krótko, bo nad tym co ja pracuję to zazwyczaj kilkanaście miesięcy pracy. Ale pewnie po kilku tygodniach już się dowiecie więcej szczegółów. Bo ja z natury mam za długi język ;D i dzielić się z innymi dobrymi nowinami.

Teraz wróćmy do tytułu posta, czyli Ankiety.
Nic tak człowieka nie cieszy jak odpowiadanie na pytania. Czasami nad takimi, którymi trzeba się zastanowić, a jeszcze nad totalnie bezsensownymi, które nie mają zupełnie celu.
Ja postanowiłam stworzyć takie, które trochę są z tej pierwszej kategorii.


Mam nadzieję, że bardzo was zainteresują. A na ich podstawie w lutym stworzę specjalny post i między innymi ujawnię rąbka tajemnicy nad czym pracuje, ale jeszcze wtedy nie dowiecie o co kaman ;]

Jakby ktoś nie wiedział, to ankiety znajdują się po lewej stronie 




Tak więc zapraszam was do głosowania ;]

Pozdrawiam, życzę miłego dzionka
Basia R.

wtorek, 10 stycznia 2012

Pracuje ;)

Witajcie ;)

Każdy z nas pracuje. Jedni fizycznie, a drudzy psychicznie umysłowo ( przepraszam jestem tak zabiegana, że z trudem dobieram słowa).
Też są takie prace,  w których się nic nie narobisz, a konto już dawno przekroczyło limit wpłat pieniędzy z wypłaty. I jeszcze nie powiem ile tych wypłat w ciągu miesiąca.
Pewnie każdy z was domyśla o kim mowa.
No nic wróćmy do tematu "PRACA".
A więc już od jakiegoś czasu nad czymś bardzo ważnym dla mnie pracuje. Niestety by ją dokończyć zawsze staje mi coś na przeszkodzie. Powiem tak jestem bliżej końca niż początku, to jest JEDEN wielki plus ;]

A co to takiego dowiecie się już niedługo.
ps. za kilka miesięcy ;P




Pozdrawiam was i życzę miłego popołudnia Basia R.

piątek, 6 stycznia 2012

Kalendarz na 2012 rok


Hej.

Tego roku musiałam sobie zakupić kalendarz, bo moja pamięć jest krótko-trwała i potrafię zapomnieć o czymś już po 10 minutach. A tym bardziej mam tyle wizyt u różnych lekarzy i jeszcze więcej badań, że nie sposób to wszystko zapamiętać.




Zakupiony był w biedronce jakiś czas temu za 9.99 zł. OPŁACAŁ się bo jest formaty B6 i nie jest ani za mały, ani za duży ;]





Oprawa jest bardzo super, czasami te drogie po jakimś czasy się rozwalają.




czwartek, 5 stycznia 2012

Postanowienia noworoczne?

Hejka ;]

Dzisiaj post dotyczy postanowień noworocznych.
Zastanawialiście się już nad tym?
I jakie macie?

Ja może wprost nie ujawnię swoich postanowień. Łatwiej realizować postanowienia nie postanawiając.Ale ja mimo to coś postanowiłam, bo wtedy wiem do czego dążyć. Ale zachowam na razie to w tajemnicy(czyli w moim przypadku nie pisząc o nich na blogu, tylko trzymając je ciągle w myślach).
Ale jest kilka takich, które jednak napiszę. Są to banalne, ale od czegoś należy zacząć.
Moim postanowieniem jest być SINGIELKĄ,  oczywiście jak się ktoś znajdzie po drodze no to trudno.
Dość w życiu wycierpiałam przez małpich idiotów i straciłam bardzo dużego cennego czasu, który mogłabym wykorzystać na inne cele.
Mam też w planach zrobić coś co bym w życiu nie przypuściła się tego zrobić.


Podobno rzeczy wykonane przez nas nie możliwe (dla nas) dodają nam wielkiej odwagi do realizacji swoich celów, których się wstydzimy powiedzieć.

Więcej nie zdradzę, ale będziecie informować na bieżąco czy moje plany na przyszłość się realizują...

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Poranne śniadanie.

witajcie.

Mówi się, że najważniejsze jest śniadanie.
Mają rację, bo bez niego nie da się normalnie funkcjonować. Fakt, można nie zjeść i iść do pracy, ale na tym organizm traci.

Nie będę się rozpisywała, bo zaraz mam autobus na manhatan ;]



Pozdrawiam i życzę miłego dnia ;]

niedziela, 1 stycznia 2012

Podsumowanie 2011 roku


Podsumowanie 2011 roku.

To był bardzo ciężki rok i smutny, a radosne chwile to jak małe gwiazdeczki na niebie wśród codziennego trudu życiowego.

Miał się zacząć wspaniale, lecz zaraz kilka dni po tym dowiedziałam się, że sąsiad zmarł. Pocieszałam się tą myślą, iż był w podeszłym wieku i chorował, więc przyszedł na niego czas. Później życie biegło jakoś normalnie, wśród codziennych obowiązków. W marcu znów zostałam poinformowana o śmierci mojej ciotki. Zastanawiałam się czy to fatum prześladuje moją rodzinę, czy co. Ponieważ w 2010 roku w lipcu zmarł mój chrzestny, a we wrześniu moja ciocia.

Starałam się nie myśleć o przykrych zdarzeniach. Bo do nich zalicza się odejście osoby bliskiej. Do tej pory ciężko mi pojąć, że się już z nimi nie spotkam i nie pogadam.
Planowałam swoją wyprowadzkę we kwietniu, że się przeprowadzę we wrześniu. Tylko wyremuntuję i odświeżę mieszkanko. Długo nie musiałam czekać na kolejne nieszczęście. W majową ciepłą noc przyśnił mi się sen szpitala i karetki nagle obudziłam i z drugiego pokoju usłyszałam, że ojciec dzwoni po pogotowie. Weszłam do dużego pokoju i zobaczyłam mamę, która ciężko oddychała. W tym momencie nie przypuszczałam, że coś złego się wydarzy. A jednak. Po 30 minutach już była na tamtym świecie. Pogotowie przyjechało jak już było po wszystkim.

Jako jedyna w domu starałam się nie przeżywać tego aż tak bardzo, bo gdybym od razu się załamała to dziś bym kompletnie nie była w stanie nic zrobić. Jasne, były 2 tygodnie ciężkie, kiedy robiłam coś i zaczynały mi płynąć łzy z oczu. Z byle powodu wybuchałam złością.
Już po tym co się stało nic nie było oczywiste. Nie byłam już pewna niczego. Nawet tego czy obudzę się następnego dnia. To tak zwane  wpadnie w totalną paranoję. Budziłam się w środku nocy spocona, miewając koszmary.

Życie dalej się toczyło, czasem dobrze, a czasem gorzej. Ale złe chwile jak na trochę ustąpiły. Aż do 12 grudnia wtedy wylądowałam w szpitalu z silnymi skurczami. Wtedy świat się zatrzymał, a w zasadzie on dalej szedł swoim tokiem to ja zatrzymałam się. Dowiedziałam się, że to dopiero początek choroby i, że może być gorzej. SUPER! Ja tu z bólu umierałam, a oni mnie pocieszali mogło być jeszcze tragiczniej. Po kilku godzinach spędzonych na Sali przyjęć z igłą w żyle i podłączoną kroplówką wróciłam do domu. W nocy znów mnie dopadły ostre bóle. Postanowiłam, że jednak dobrze będzie  pojechać do szpitala. Bo nie chciałabym tak skończyć jak moja mama. Tam dostałam zastrzyk przeciwbólowy. Super. Teraz na bank jestem uodporniona na igły i pobieranie krwi, zastrzyków od dłuższego czasu się nie bałam ;D

JESTEM SZCZĘŚCIARĄ!

Zero zabawy sylwestrowej, tylko leżenie w łóżku i odpoczywanie.
Fakt tą z tą chorobą da się normalnie żyć, ale jest strasznie bolesna i nie da się podczas bólu normalnie funkcjonować. Walisz głową w ścianę to normalnie by cię bolała, ale przy bólu tak mocnym w ogóle nie odczuwasz.
Po kolejne, PIERWSZA WIGILIA bez mamy ;'( nie będę się tutaj rozpisywała, ale nie było za fajne. Wręcz przeciwnie, było strasznie ciężko.


Jakieś pozytywy w życiu?
Można by je zliczyć tylko na palcach jednej ręki. NIESTETY.
Sama zabrałam się za tapetowanie, efekt? Jak na pierwszy raz to super. Bałam się, że w połowie się poddam, ale jeżeli się uprę to dążę mocno do celu. NIEKIEDY SIĘ PODDAJĘ, ale nie teraz. KIEDY WIEM, że muszę być silną ;]








Koniec.